III Ultramaraton Magurski Krempna 2017 – Rafał Kot, Przyjaciele, a meta bardzo daleko

Fot. Rafał Kot Facebook

W Krempnie (Powiat Jasielski) w Beskidzie Niskim odbył się 19 sierpnia III Ultramaraton Magurski. Organizator Fundacja „A Górki” zaproponował uczestnikom rywalizacje na trzech dystansach: 20 km, 58 km oraz 92 km. Na najdłuższym wystartowało prawie 40 śmiałków, w tym znany z takich prób Rafał Kot ze Szczytna, który okazał się najlepszy, a na pokonaie trasy potrzebował nieco ponad 10 godzin.

To kolejny sukces sportowca ze Szczytna, który zadziwia kondycją, sprawnością oraz odwagą, bowiem stawia przed sobą kolejne wyzwania. W prowadzonej klasyfikacji drużynowej całej imprezy KB Jurund Szczytno i Przyjaciele zajęli drugie miejsce.

Uczestnicy Ultramaratonu brali udział w konkursie na relację z biegu. Rafał Kot, że opisał swe wrażenia. Fragmenty niżej

Wyniki

Dystans 92 km

Klasyfikacja

1.KOT Rafał Szczytno KB Jurund Szczytno i Przyjaciele 10:05:18 M (1.)

2.GAJOS Daniel Kraków MUAY RUNNING TEAM / biegaortopeda.pl 10:46:12 M (2.)

3 JANKOWSKI Łukasz Kraków Schibsted Runners 11:43:04 M (3.)

4.CZOSNOWSKI Tomasz Gliwice OTK RZEZNIK 11:46:43 M (4.)

5.SŁAWSKA Anna Czechowice - Dziedzice   11:53:41 K (1.)

6.MĄCZKA Anna Rzeszów   11:55:44 K (2.)

20883013 1608341772583958 2292945298619963145 n

Dystans 58 km

1. KOCZWARA Tomek Radomyśl Wielki 5:00:25

2. WIERNUSZ Krzysztof Posada Górna 5:28:46

3. BARANOW Tomasz Platerów 5:40:31

4. TOPOLSKI Marcin Jadowniki 6:06:34

5. ŚLIWKA Cezary Kielce 6:10:05

6. GIŻA Grzesiek Radomysl Wielki 6:12:36

........................

66. PIOTROWSKI Michał Świętajno 8:05:01

. 91. PŁODZICKI Tomek Iława 8:38:47

Dystans 20 km

1.GARCIA RUIZ Jose Antonio Albolote Club Atletismo Albolote 1:35:38 M (1.)

2.OLEKSIEWICZ Maurycy Łódź Trucht.com 1:36:57 M (2.)

3.GLEŃ Robert Jedlicze MUKS Jedlicze Podkarpacie 1:38:42 M (3.)

4.TOMASIK Stanisław Szymbark Gorlicka Grupa Biegowa 1:40:26 M (4.)

5.IWANICKI Krzysztof Bajdy   1:47:08 M (5.)

6.KRUŻEL Rafał WYSOKA STRZYŻOWSKA RYŚ KARPATY 1:49:13 M (6.)

...........................

7.WILCZEK Rafał Szczytno KB Jurund Szczytno i Przyjaciele 1:49:53 M (7.)

147.PLISZKA Kinga Wawrochy KB Jurund Szczytno i Przyjaciele 3:29:47 K (51.)

148. KOJRO Bartosz Szczytno KB Jurund Szczytno i Przyjaciele 3:29:48 M (97.)

20952942 1611986195552849 6212516204142373291 n

Relacja Pana Rafała (fragmenty)

Poranek jeszcze fajny, rześki, ale już i tak ciepły. Na starcie - jak zwykle na tym biegu - bez zadęcia, bez spiny, raczej na luzie. Może nie było tak jak w zeszłym roku, gdy po startowym odliczaniu nikt za bardzo nie wyrywał się na trasę (!) i gdy po 200 metrach wszyscy pobiegliśmy nie tam gdzie powinniśmy, ale i tak wśród zawodników był raczej luz. Początek trasy już znałem, więc aż do punktu w Ożennej mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać - zarówno widokowo, jak i w odniesieniu do profilu. Na podejściu na Grzywacką Górę, zaraz za Kątami, znów czekał nas niezwykły wschód słońca. Na okolicznych polach krowy znów odprowadzały nas zdziwionym i leniwym wzrokiem, a przepiękna cerkiew w Chyrowej oznaczała zbliżający się punkt kontrolno-żywieniowy. Tempo, pomimo upału, było bardzo mocne, a z Chyrowej czekał nas jeszcze spory asfaltowy odcinek, na którym można było się naprawdę nieźle rozpędzić! To nie było tempo na długą trasę - Tomek Koczwara leciał jak burza, a gonił go Krzysiek Wiernusz i Tomek Baranow. Bardzo mocne nazwiska, którym dopiero od niedawna zacząłem jako tako dorównywać.

Strategia była bardzo prosta - lecieć mocno, ale na tyle spokojnie, by móc samemu sobie wmawiać, że to tylko taki dłuższy i mocniejszy trening. No a na rozwidleniu w Ożennej wybrać tę trasę, na którą przede mną wyruszyło mniej biegaczy. Nastawiałem się raczej na krótszą trasę (przecież tydzień wcześniej machnąłem 70 km na Ultra Mazury), ale skoro chłopaki we trzech zdecydowali się już z Ożennej lecieć do mety, to za bardzo nie miałem wyjścia) Na spokojnie uzupełniłem płyny, zjadłem ze dwa kawałki arbuza, w bidonach rozpuściłem kolejną porcję energetycznych tablet i... ruszyłem na długą trasę jako lider. O dziwo - mimo zameldowania się na punkcie blisko 20 minut szybciej niż rok temu - nie byłem aż tak bardzo zmęczony i znużony. Słońce dokuczało, ale akurat mi nie dało się we znaki tak jak w 2016. Na strome asfaltowe podejście na Przełęcz Beskid wdrapałem się na spokojnie. Na szczycie obejrzałem się, czy ktoś mnie nie goni, ale w zasięgu wzroku nie było nikogo. Gdy ruszałem na szlak graniczny działał efekt nowości - starałem się cieszyć nowym szlakiem, który miałem poznać. Poza tym las był piękny, a zapach świeżo skoszonego siana schnącego na słońcu, przypomniał mi sielankę dzieciństwa. Zmęczenie oczywiście stopniowo też przyszło. Postanowiłem nie szarpać się na siłę, tylko na bardziej stromych podejściach spokojnie wchodzić, a nadrabiać na wyprofilowanych zbiegach. Pojawił się ponownie czerwony Główny Szlak Beskidzki - czyli fragment, który powinienem pamiętać z Łemkowyny, ale za cholerę nie mogłem rozpoznać większości miejsc: Niby ta sama trasa, ale jakże inny klimat - na Łemkowynie mrok, ciemność, lekko przygnębiające jesienne mgły i wszechogarniające błoto, a teraz... wesoło, słonecznie, suchutko (no... w każdym razie w porównaniu z Łemko;)

Bieg układał się dla mnie idealnie. Domyślałem się, że gdzieś tam goni mnie Daniel Gajos i co jakiś czas oglądałem się za siebie (nie wiedziałem zupełnie jaką mam przewagę), ale na horyzoncie nie było nikogo. Mogłem na spokojnie robić swoje. Przed ostatnim punktem w Ostryszu obudziło się prawe kolano, które czasem przypomina mi o sobie od czasu Siedmiu Szczytów - dwa Ibupromy w miarę załatwiły sprawę aż do mety. No a na stromym zbiegu z Kolanina łydy zaczęły łapać mocne skurcze (oj pamiętam ten fragment z błotnych zjazdów jak na Woodstocku w październiku zeszłego roku. Ale stąd to już było tylko kilka kilometrów do mety. Tylko jakieś trzęsienie ziemi (albo mega burza mogło mnie zatrzymać... A to, co się działo na mecie... to zasługuje na oddzielny wpis...

Letni Bieg Piastów – Ultramaraton Jakuszycki

Tydzień później wystartował w Ultramaratonie Jakuszyckim (50 km), gdzie przybył na metę jako dwunasty.

Dystans 50 km

1 Sobas Jacek Kędzierzyn-koźle POL /85M30/1 M / 1 03:40:36

2 Faron Robert Zalesie POL Salco Garmin Team 74M40/1 M / 2 03:49:11

3 Basiński Piotr Wrocław POL Nokia 89M20/1 M / 3 03:51:59

4 Wolański Jan Marszowice POL Orzeł Marszowice 80M30/2 M / 4 03:58:53

5 Krasulak Daniel Wrocław POLWks Śląsk Wrocław 81M30/3 M / 5 04:00:10

6 Kupczak Mariusz Rogów Sobócki POL Kb Sobótka 76M40/2 M / 6 04:04:51

.................................

12 Kot Rafał Szczytno POL Kb Jurund Szczytno // Góral Z Mazur 79M30/5 M / 12 04:10:55

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn