Ligi wyciskają pieniądze z samorządów – Czy wszyscy sportowcy muszą zarabiać?

Fot. sport-dziennik (ilustracja)

Temat powraca jak bumerang. Czy zawodnicy występujący w ligowych klubach muszą zarabiać pieniądze, czy ma to być ich podstawowe źródło utrzymania? Ten funkcjonujący stereotyp, obowiązuje od lat i jest przyjmowany bez zmrużenia oka. Ma wprawdzie coraz mniej zwolenników niż oponentów, ale mimo wszystko nic się nie zmienia.

Nie czepiałbym się tego, gdyby całą armię futbolistów, koszykarzy, szczypiornistów i siatkarzy utrzymywali biznesmeni, którzy mają taki kaprys. Ale nadal ogromne środki do funkcjonowania ligowych drużyn płyną z samorządów, czyli pieniędzy podatników – nas wszystkich. Pod naiwnym tematem „promocja” wydaje się setki tysięcy złotych, wbrew pozorom nie na rozwój klubu, szkolenie młodzieży lecz na wypełnienie kontraktów zawodników, których umiejętności absolutnie nie odpowiadają wysokości wynagrodzeń.

Grupa prawdziwych ligowych profesjonalistów to naprawdę garstka w rzeszy tych, gdzie pojęcie zawodowstwo jest nadużyciem. Ci grający na zapleczach elit najgorliwiej wyciągają ręce po pieniądze, a mając poparcie w fanatycznych kibolach, do których nie docierają żadne argumenty oraz menadżerach, są bezwzględni w swych żądaniach. Nie uda się w jednym miejscu, to trzeba spróbować w drugim, bo gdzieś znajdzie się ktoś kto bez skrupułów wydaje publiczne pieniądze. Stąd w tzw. okienkach transferowych prawdziwa wędrówka ludów. Trudno połapać się kto jest kto. Tożsamość klubowa przestaje istnieć, co sezon składana jest nowa ekipa. Jak w tym bałaganie prowadzić proces szkolenia, realizować sportowe cele?. Najważniejsze jednak, żeby zgadzał się dopięty kolanem budżet, żeby można było z tego żyć tu i teraz.

Zawsze wychodziłem z założenia, że zawodnik wyjątkowo zdolny i pracowity może i powinien żyć ze sportu. Prędzej czy później trafi na szczyt, gdzie otrzyma stosowną gażę, ale w tysiącach przypadków przeciętniaków nie ma to najmniejszego uzasadnienia. Co gorsza wizja zarabiania pieniędzy na boisku zabija w nich pasję.

Mitowi pseudoprofesjonalistów w Polsce warto przeciwstawić coraz szerszą grupę osób, którzy w sporcie znaleźli czystą przyjemność. Z podziwem patrzę na biegaczy i triathlonistów. W okresie przygotowań, korzystając często z urlopów, przemierzają tysiące kilometrów. Po dniu ciężkiej pracy przebierają się w sportowe ciuchy i bez względu na pogodę wydeptują leśne dukty, a w weekendy pakują się w samochód, by uczestniczyć w zawodach. I oni nie wyciągają rąk po pieniądze z samorządów, oszczędzają na lepsze buty, lepszy rower, piankę do pływania.

Zdaję sobie sprawę, że dziś to brzmi jak herezja. Ale czy kopacze niższych lig nie mogą tak samo?. Ci, którzy wpadli już w szpony sportowej mamony są straceni. Oni się nie zmienią. Nie wyjdą na boisko bez konkretnych gwarancji. Ale przecież sport to przede wszystkim pasja. I nowe pokolenie można wychować w tym duchu.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn