11 marca debiut M. Jasińskiej – Daleko od domu, ale w gronie przyjaciół

Niedaleko Werony odbyła się prezentacja ekipy MCipollini Giambenini – grupy, w której w tym sezonie jeździć będzie Małgorzata Jasińska. Ciepła i miła atmosfera, pozytywnie mnie zaskoczyła, a przede wszystkim, szybka i konkretna ceremonia – pisze Gosia. Niestety na to święto moja rodzinka nie mogła przylecieć, ale przyjaciele z Toscanii nie pozwolili mi na samotne świętowanie. Dlatego po części oficjalnej, mogłam porozmawiać i nacieszyć się obecnością przyjaznych mi osób ale nie tylko oni sprawili, że ten dzień był wyjątkowy, miałam przyjemność poznać i zrobić sobie zdjęcie z Eddy Merxem, który dla mnie i przede wszystkim dla mojego tatusia jest jedną z ikon kolarstwa…dla mnie z opowieści, a dla taty z podziwianych w jego wykonaniu wyścigów.

 

Kiedy przyszła kolej na prezentację mojej osoby, usłyszałam następujące słowa z ust charakteryzującej nas Dyrektor Sportowej- Jedyna zawodniczka zagraniczna naszej ekipy…to nasze ,,JAJKO WIELKANOCNE”- w dosłownym tłumaczeniu z włoskiego, a w przenośnym chodziło o to, że spodziewa się po mnie sporej niespodzianki, więc chyba takie słowa mogą być miodem na serce kolarza.

Po prezentacji przybyłam do mojego nowego domu, mieszczącego się w małej, baaaardzo spokojnej wiosce niedaleko Werony. Cały piątkowy dzień spędziłam na porządkowaniu i systematyzowaniu mieszkania i moich rzeczy, oczywiście nie zapominając o najważniejszym – ROWERZE.

Kilka dni odpoczynku…hmmm co ja piszę już dzisiaj pojechałam poznawać nowe tereny…góry…ojjjj było ciężko, a że jak to z moim szczęściem bywa, chyba za ciężko…bo rower, a raczej łańcuch odmówił posłuszeństwa…na trzecim z dość długich podjazdów, zerwałam przerzutkę i nie dałam rady kontynuować treningu…Godzinę spędziłam na oczekiwaniu na transport…po przyjeździe do mechanika, okazało się, że wina leżała w łańcuchu, nie pękł on całkowicie, a jedynie i przed wszystkim niestety pękło jedno oczko w połowie, co wyrwało tylną przerzutkę, a ta uderzając o ramę spowodowała jej uszkodzenie…i takie słowa padły z ust mechanika…,,Nie ma co za dużą masz siłę w nogach” Tak tak, ale pecha to na pewno mam za duuużego.

Co do moich planów, to teraz kilka dni oddechu i rozpocznę sezon na nowym, drugim rowerze w Vaiano- toscańskim klasyku, w niedzielę 11 marca, potem kontrola mojej obecnej predyspozycji, kilka treningów w Toscani i Padowa- płaski klasyk punktowany do rankingu UCI. Następnie, mam nadzieję, z dobrą nogą no i oczywiście ze szczęściem pojadę w Pucharze Świata w Citiglio…a kolejne starty zależeć będą od tego na jakim poziomie będę się znajdować .

Ok kończę, bo jak tak dalej pójdzie to nigdy nie skończę i nic nie będę robić tylko pisać i pisać…a przecież jeszcze książki istnieją i chciałoby się tu dodać telewizja…ale jeszcze ten luksus nie dla mnie….ktoś tu wspominał coś o pechu…hmmmm..????? Pozdrawiam….

Z blogu Małgorzaty Jasińskiej

{gallery}cipo9{/gallery}

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x
()
x