M. Jasińska już po sezonie – Było dobrze, ale w domu najlepiej

Małgorzata Jasińska w tym sezonie jeździła we włoskiej grupie Team System, gdy jednak wpadała do kraju reprezentowała swój macierzysty klub Potorscy TSB. Dla sekcji z Barczewa zdobyła tytuł mistrzyni Polski w wyścigu ze startu wspólnego, nie wspominając innych mniej prestiżowych imprez. Zagranicą było też zupełnie dobrze i sezon można uznać za udany, a przecież nic tego nie zapowiadało. Poprzedniej zimy plany pani Małgosi były mgliste i nie zapowiadały tak pomyślnych wyników.

Decyzja o wyjeździe do Włoch była ryzykiem, ale z drugiej strony nie miałam wyjścia – mówi Małgorzata Jasińska, która wreszcie przyjechała do domu, gdzie czuje się najlepiej. W kraju kobiece kolarstwo, mam na myśli szosę, przestało się rozwijać, a jak uważałam, że jeszcze mnie stać na walkę z najlepszymi. Obecność we włoskim teamie umożliwiło mi udział w prestiżowych imprezach: wieloetapowych i klasykach. W kilku obsada była znakomita i mogłam sprawdzić swoje możliwości. I ta konfrontacja wypadła naprawdę dobrze. Przed mistrzostwami świata byłam czwarta na jednym z etapów w wyścigu dokoła Toskanii. Zabrałam się w ucieczce z taki zawodniczkami jak Holenderka Marianne Vos Szwedka Emma Johansson (Szwecja) i Niemka Judith Arndt (Niemcy), z których dwie to medalistki z mistrzostw świata, a Niemka była w Australii w szóstce. Dojechałam z nimi do mety, a ta akcja okazała się decydująca w całej imprezie.

– Właśnie te zawodniczki nadawały ton rywalizacji podczas mistrzostw świata, a Pani tam nie było. Pozostał żal?

Oczywiście, że chciałam uczestniczyć w najważniejszej imprezie, starałam się na to zasłużyć przez cały sezon. Ale decyzja Zarządu PZKol. była jednoznaczna i nie chce tego komentować. Mam natomiast nadzieję, że polskie władze z uwagą obserwować będą moje wyniki i za rok dadzą mi się wykazać w konfrontacji z czołówką światową. Oglądając w telewizji transmisję z Australii pomyślałam, że przecież ja z nimi jechałam i nie dałam się zgubić…

– Czy w przyszłym roku znów jeździć będzie Pani we włoskiej grupie?

– Tak, ale nie w Team System Date. Otrzymałam konkretną propozycję by bronić barw włoskiej grupy profesjonalnej Michaela Fanini i jest to gwarancja udziału w bardzo mocnych wyścigach UCI. To oczywiście daje mi komfort w tych najbliższych tygodniach. Rok temu byłam na rozdrożu, nie wiedziałam co z sobą zrobić. Propozycja podpisania kontraktu z tak renomowanym zespołem była z całą pewnością efektem dobrych tegorocznych startów. Dla mnie to podwójna satysfakcja.

– Kiedy znów wybiera się Pani do Italii?

– Dopiero w styczniu. Bardzo się cieszę, że mogłam wrócić do domu i spędzić tu prawie trzy miesiące. W Barczewie z rodziną czuje się najlepiej. Po krótkim odpoczynku rozpocznę przygotowania do nowego sezonu. Czuwać nad wszystkim będzie tata, który doskonale zna mój organizm i wie jak opracować plan treningów. To zdało egzamin w poprzednich latach, a szczególnie w minionym sezonie. Na początku nowego roku muszę stawić się we Włoszech, gdzie będą kontynuowane przygotowania w grupie, a potem pierwsze starty i coraz ważniejsze wyścigi. Posmakowałam kolarstwa na znacznie wyższym poziomie i jakoś daje sobie radę…

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x
()
x