KKS przed kolejnym wyzwaniem – Nadszedł ten wielki dzień

W sobotę w sali OSiR w Olsztynie o g. 14.30 nastąpi inauguracja sezonu I-ligowego. Koszykarski Klub Sportowy stworzony od podstaw przez państwa Alicję i Tomasza Sztąberskich zmierzy się z MUKS-em Poznań i choć nie jest faworytem, jesteśmy przekonani, że nie da z siebie wszystko. Te dziewczęta tak zostały wychowane. Ambicja, praca, przyjaźń. Sportowa przygoda połączyła je kilka lat temu i zaprowadziła, może jeszcze nie na salony, ale do nich już niedaleko.

Pod względem sportowym zawodniczki są przygotowane bez zarzutu. Zrealizowały założony program, a ostatnie sparingi z zespołami I-ligowymi udowodniły, że nawiązanie z nimi walki jest realne. Wspomniane spotkania były bardzo zacięte, wynik był otwarty do końca i zapewne tak będzie w I lidze. Nowe koszykarki szybko znalazły wspólny język z koleżankami na boisku i poza nim. Po prostu zgadzając się na grę w Olsztynie musiały zaakceptować panujące tu zasady. Błyskawiczny awans w sportowej hierarchii drużyny olsztyńskiej był efektem tytanicznej pracy, na którą zawodniczki zgodziły się bez szemrania. Wspólny cel tak zintegrował grupę, że żadna ani myślała opuścić rodzinnego miasta, choć niektóre były łakomym kąskiem nawet dla klubów ekstraklasy.

Zespół w ciągu tych lat wypracował swój styl gry oparty na nienagannym przygotowaniu fizycznym, dobrze pojętej agresji, wykorzystywaniu indywidualnych predyspozycji poszczególnych graczy, ale zawsze dla dobra zespołu. Całość tworzy obraz atrakcyjnej koszykówki, bardzo szybkiej i dynamicznej.

To zdawało oczywiście egzamin z w niższych klasach i grupach młodzieżowych, a czy wytrzyma konfrontację z rywalkami bardziej doświadczonymi i o wiele centymetrów wyższymi? Odpowiedź na to uzyskamy w trakcie rozgrywek, które zapowiadają duże emocje. Państwo Sztąberscy i ich podopieczne pracowali na najwyższych obrotach, hołdując starym, wypróbowanym metodom. Nie zrażały ich przeciwności losu, brak pieniędzy. Zawodniczki zgadzały się na spartańskie warunki, noclegi na materacach w salach gimnastycznych.. Ważne były: mecze, zwycięstwa i kolejne awanse.
Po takich sportowych doświadczeniach drużyna jest gotowa stawić czoła następnym wyzwaniom. Co do tego nie mamy najmniejszych wątpliwości.

W ostatnich dniach przed premierą zmorą okazały się natomiast sygnały wychodzące od organizatora rozgrywek. Wspominaliśmy już kiedyś o wymogach jakie stawia PZKosz. uczestnikom ligi w imię większej profesjonalizacji, komfortu i t p. Tylko kto z tej wygody korzysta?

W przypadku KKS problemy się spiętrzyły. Otóż zawieszono wydanie licencji Kamili Kowalewskiej, pozyskanej z Lotosu Gdynia. To klub macierzysty zawodniczki, która ostatnie lata spędziła w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łomiankach. Klub olsztyński otrzymał pismo, że ma wpłacić 5 tysięcy złotych na konto PZkosz za jej wyszkolenie. Gdyński klub nie otrzyma ani grosza, bo spóźnił się z załatwieniem formalności. Trwa wymiana korespondencji między PZKosz i KKS. Olsztynianie zaproponowali spłatę na dwie raty rozłożone w czasie po 2,5 tysiąca i najprawdopodobniej Kamila zagra.
Sprawa druga. Trzeba wpłacić kolejne 2 tysiące jako karę za nie uczestniczenie trenera w majowej kursokonferencji. Wtedy nie wiadomo było jeszcze, że KKS w ogóle wystąpi w I lidze, nie wspominając już, że nieobecność była usprawiedliwiona, bowiem w ten właśnie weekend zespoły KKS grały spotkania ligowe.

– Ręce opadają – mówi Alicja Sztąberska. Wczoraj wieczorem myślałam o tym wszystkim. Nie ma chyba najmniejszego sensu tworzyć seniorskiej koszykówki, skoro trzeba tylko płacić i płacić. Pracuję od rana do wieczora, we wszystkie weekendy, a na koncie prywatnym zamiast przybywać to ubywa pieniędzy. Każda pasja ma swoje granice.

Niestety, powstające już nawet w niższych klasach ligowe nadbudówki są bezwzględne. Opracowują swoisty regulamin, w którym najważniejszym elementem jest karomierz. Wygląda na to, że jest to źródło utrzymania tych, którzy tak kochają koszykówkę, a to że niszczą ją od podstaw, ma drugorzędne znaczenie.
A pieniądze można „wyciągać”z każdego powodu: Źle opisana płyta DVD (klub ma obowiązek wysłać do PZKosz. nagranie z meczu), krzywo ustawiona ławka i t d. W zasadzie można przyczepić się do wszystkiego i…karać. A przecież klub jako organizator spotkania i tak jest zobowiązany do zapłacenia obsadzie sędziowskiej (plus komisarz), obsłudze internetowej, medycznej, ochronie.
I tak zwyczajny mecz I ligi (przecież to druga klasa rozgrywek) pod pretekstem tworzenia profesjonalizmu, staje się źródłem bezsensownych wydatków. Zgadzam się, spotkanie powinno być dobrze zorganizowane, z wygodą i bezpieczeństwem dla widzów, ale bez przesady…Tym bardziej, że te pieniądze są wyrzucone w błoto.

To przydługa dygresja, ale niezbędna, wyjaśniając okoliczności w jakich muszą funkcjonować małe kluby z ambicjami. Nie wszędzie są wielkie pieniądze…

 

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x
()
x