WAMA-SPORT Historia – Tadeusz Cichorz – Sportowe imperium w Szczytnie

Fot. arch. prywatne
Działalność zawodowa i społeczna Tadeusza Cichorza związana jest ze Szczytnem, a ściślej mającą tu swoją siedzibę Wyższą Szkołą Oficerską im. Franciszka Jóźwiaka. Jest jej absolwentem oraz Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego, pracownikiem dydaktycznym szczycieńskiej uczelni. Znamy się od kilku lat. Spotykamy najczęściej na stadionie , gdzie piłkarze Gwardii rozgrywają swe spotkania, bądź w sali podczas imprez piłki siatkowej. Nie ma jednak wówczas czasu na pogawędki.


Skorzystałem więc z obecności pana Tadeusza w Olsztynie i zadałem mu kilka pytań.
– Skąd zainteresowanie sportem, brzmiało pierwsze.
– Od najmłodszych lat zaszczepił mi je ojciec. Sam nie byłem wyczynowcem. Uprawiałem sport w ramach zajęć sekcji szkolnych klubów podczas nauki, najpierw w ogólniaku, a później szczycieńskiej uczelni. Gdy podjąłem pracę w WSO szybko zauważono moje sportowe hobby. Zaproponowano mi objęcie opieką drużyny siatkówki. Przyjąłem propozycję i chyba się sprawdziłem, bowiem po roku społecznej pracy zostałem kierownikiem sekcji piłki nożnej. Z piłkarzami praca była znacznie trudniejsza. I tak zostało do dzisiaj.
Przez cały ten czas łączyłem obowiązki zawodowe z pracą społeczną. Atmosfera dla sportu w szczycieńskiej uczelni była i jest bardzo korzystna. Nasze drużyny wznosiły się po sportowych szczeblach tej swoistej piramidy. Piłkarze szybko okazali się najlepszym zespołem województwa. Awansowali do trzeciej ligi, a przez sezon grali nawet w drugiej.
– W szczycieńskiej WSO czuć codzienne poparcie dla kultury fizycznej i sportu?
– To prawda. Sport wyczynowy, masowy oraz rekreacja, to czynniki integralnie związane z uczelnią. Jesteśmy jedną z tych wyższych uczelni, gdzie przyszły student musi wykazać swoją sprawność. I przyznam, że nie jest to tylko formalność. Tymczasem wyniki testów i sprawdzianów wykazują, że z poziomem kultury fizycznej wśród młodzieży nie jest najlepiej. Wielu kandydatów na słuchaczy WSO uzyskuje oceny negatywne, a spora grupa zaledwie dostateczne. Podczas studiów poza planowanymi zajęciami wychowania fizycznego każdy może uprawiać sport – jeśli nie w sekcjach wyczynowych, to w kołach rekreacyjnych, działających wielokierunkowo. Prowadzone są też stałe formy współzawodnictwa. Rozgrywki w niektórych dyscyplinach cieszą się dużym zainteresowaniem. Jest ścisłe współdziałanie naszego klubu Gwardia, kół sportowo-rekreacyjnych i organizacji młodzieżowych zajmujących się turystyką, głównie kwalifikowaną.
– Szkoła i miasto Szczytno jest bardzo ubogie w urządzenia sportowe?
– Jeśli mamy na myśli obiekty kryte to – niestety – tak. Olbrzymim wysiłkiem naszych słuchaczy udało się wyremontować stadion i wybudować przyzwoite trybuny. Wiele do życzenia pozostawia obiekt socjalny na stadionie. Tymczasem nasz klub nosi nazwę: Szczycieński Klub Sportowy Gwardia. W swej działalności nie chcemy i nie ograniczamy się jedynie do sportowców w stalowych mundurach. Otwieramy szeroko swe bramy dla całej młodzieży mieszkającej w Szczytnie i okolicy. Z naszych obiektów korzystają miejscowe szkoły i zakłady pracy. Pragniemy, by uczelnia i klub był częścią składową miasta.
– Gwardia, Gwardia, nasza Gwardia w II lidze gra – słychać na trybunach podczas występów piłkarzy, czy koszykarzy lub siatkarzy?
– O to właśnie chodzi. Cieszy nas, że mamy sporą grupę wiernych sympatyków – nie związanych zawodowo z uczelnią. Pomagamy im w organizowaniu transportu na wyjazdowe mecze naszych drużyn. Serdecznie ich witamy na lokalnych obiektach. Na imprezy do Szczytna przyjeżdżają sympatycy sportu nie tylko z okolicznych miejscowości, ale także z Olsztyna, Biskupca, Nidzicy, Mrągowa i innych miast regionu. To jest jeden z naszych sukcesów propagandowych. Mimo trudnego okresu, udało się nam zaskarbić setki sympatyków. Świadczy to o dobrej pracy organizacyjnej naszych działaczy, szkoleniowej – trenerów i instruktorów oraz znaczącej roli
wychowawczej wśród młodzieży i dorosłych sympatyków.
– Poza sekcjami seniorów prowadzicie grupy młodzieżowe?
– Nasi szkoleniowcy, zatrudnieni na etatach uczelni czy klubu, prowadzą stałe zajęcia w miejscowych szkołach bądź na naszych obiektach. Tylko w sekcji piłki nożnej posiadamy cztery
zespoły młodzieżowe. Trzy, cztery razy w tygodniu ćwiczy dzięki temu ok. stu chłopców. Każdy z nich uczestniczy w ciągu roku w ok. trzydziestu imprezach. Podobnie jest i w innych dyscyplinach. Nie wszyscy z nich byli aniołami. Zdarza się i młodzież trudna. Większość naszych zawodników, to młodzież, znajdująca się na etapie życia, kiedy odbywa się kształtowanie postaw – a więc młodzież wymagająca szczególnie przemyślanych i skoordynowanych oddziaływań z innymi placówkami wychowawczymi.
– W końcu ubiegłego roku odbyło ,się pierwsze czytanie projektu ustawy o kulturze fizycznej. Wkrótce przyjdzie do jej realizacji?
– Ustawa jest potrzebna – zgoda. Ja czekam z niecierpliwością na przepisy wykonawcze. Ustawa mimo wszystko nie zmieni nam liczby godzin zajęć wychowania fizycznego w szkołach, nie wybuduje nam nowych sal. Natomiast przepisy wykonawcze, które zobowiązują poszczególne piony i ministerstwa do działania, będą miały decydujące znaczenie.
– Czy pana zdaniem poświęcamy wystarczającą ilość czasu problemom kultury fizycznej naszego społeczeństwa, szczególnie w aspekcie przeciwdziałania złu, a często i degeneracji wśród młodzieży?
– Reprezentuję środowisko, w którym poświęcamy sprawom kultury fizycznej wiele miejsca. Trudno mi stwierdzić, jak jest gdzie indziej. Zdaje sobie sprawę, że bez szerokiego zaangażowania się władz różnych szczebli, trudno będzie myśleć o rozwoju kultury fizycznej, w tym i sportu. Uważam, że jest to dziedzina życia społecznego na równi ważna z ochroną zdrowia, oświatą, czy kulturą. Kształtuje wiele ważnych cech, wymienię choćby tylko: punktualność, systematyczność, uczciwość, wytrwałość, dokładność, poczucie obowiązku, właściwego stosunku do zwycięstwa i porażki, poszanowania mienia, szacunku dla starszych i temu podobnych
Rozmawiał: Janusz PORYCKI
* Tekst pochodzi z mego archiwalnego albumu, ukazał się przed laty w „Gazecie Olsztyńskiej”. Niestety, najwyraźniej z powodu roztargnienia nie wpisałem na nim daty, za co swego rozmówce i
dzisiejszych jego czytelników przepraszam. W stosunku do pierwowzoru otrzymał kilka niewielkich skrótów.
Na zdjęciu
grupa działaczy szczycieńskiej Gwardii. Od lewej: Henryk Sienkiewicz, Sławomir Ignatowski, Paweł Dudo, nasz rozmówca Tadeusz Cichorz i Zygmunt Grzadkowski

historia Piłka nożna sport seniorski Szczytno

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x
()
x