Mirosław Rybaczewski w Muzeum Sportu – Trzymam kciuki za biało-czerwonych i AZS

Fot. Tomasz Lenkiewivz/OSiR Olsztyn
W środę (14 lipca) gościem Muzeum Sportu mieszczącego się obecnie w V Liceum Ogólnokształcącym (ul Krasickiego) w Olsztynie była ikona AZS Olsztyn – mistrz świata i olimpijski w siatkówce Mirosław Rybaczewski. Mieszkający na stałe we Francji słynny sportowiec postanowił ofiarować olsztyńskiej placów ce kilka pamiątek ze swojej kariery i nadarzyła się okazja by porozmawiać o najważniejszych wątkach jego sportowego życiorysu, a także o siatkówce w ogóle, tym bardziej, że przed nami Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

Z siatkówka związał Pan całe życie, my też żyjemy tą dyscypliną, która w Olsztynie ma specjalne miejsce i choć w kadrze biało-czerwonych brakuje zawodników AZS to na mecze Polaków w Tokio czekamy z dużym napięciem. Czy mamy szanse na złoto?

Oczywiście jesteśmy jednym z głównym faworytów i nie zmienia tego faktu ostatnia porażka w Lidze Narodów z Brazylią. Widać było, że jest to dopiero środek do celu, a tym ma być olimpijski start i dopiero po nim można dokonać oceny. Dysponujemy bardzo szeroką grupą uzdolnionych siatkarzy, którzy reprezentują światowy poziom. Trenerowi kadry trudno było dokonać selekcji, niektóre decyzje wzbudziły kontrowersje jak choćby brak w dwunastce Bartosza Bednorza czy Karola Kłosa. Trzeba zaufać belgijskiemu szkoleniowcowi, który już udowodnił, że zna się na rzeczy. Trafiliśmy w turnieju olimpijskim do dużo słabszej grupy i wyjście z niej nie będzie stanowiło żadnego problemu. Nie warto więc zachłystywać się wysokimi zwycięstwami, bo dla nas impreza zacznie się od ćwierćfinału, gdzie na pewno zagramy z jednym z potentatów. I wtedy trzeba będzie zaprezentować najwyższa klasę. A jest to próg, na którym się wielokrotnie potknęliśmy. Myślę jednak , że mamy zawodników na tyle dobrych, co doświadczonych i odpowiedzialnych, że sprostają oczekiwaniom. W Polsce mówi się o złotym medalu i biało-czerwonych stać na taki wynik.

Czy Wy też byliście faworytem w Montrealu w 1976 roku?

W pojęciu zawodników tak. Trener Hubert Wagner jednoznacznie twierdził, że jedziemy po złoty medal. Mówił o tym kibicom, ale przede wszystkim siatkarzom, których na każdym kroku przekonywał, że stać nas na wygranie turnieju. Siłą jego argumentu było zdobyte dwa lata wcześniej mistrzostwo świata. Ale oczywiście na montrealski sukces złożyło się wiele elementów, przede wszystkim ogromna praca. Byliśmy świetni przygotowanie fizycznie, to widać było w piątych setach. Przedolimpijskie treningi w Rudziskach Pasymskich i Kortowie dały taki efekt. Wagner był wizjonerem. On niekoniecznie wybierał najlepszych zawodników, stawiał na tych, którzy pasowali mu do wymyślonego przez niego systemu. Ja byłem takim dziwnym przypadkiem. Nie mieściłem się w pierwszej szóstce AZS-u, a już dwa lata grałem w kadrze narodowej.

Porównując tamtą siatkówkę i współczesną wydaje się, że to jakby dwie zupełnie inne dyscypliny.

– Zmieniły się przepisy, które zrewolucjonizowały dobór zawodników. Kiedyś blok uważany był za pierwsze odbicie, co wymagało od wszystkich zawodników ogromnej wszechstronności. Każdy musiał umieć bronić (nie było libero), rozgrywać i atakować. Wzrost był istotnym parametrem, ale nie najważniejszym. Po licznych zmianach w przepisach nastąpił okres specjalizacji który trwa do dziś. Wielu zawodników, zwłaszcza środkowych nie potrafi odbić piłki palcami, bo tę robotę wykonują inni. Kiedyś na przyjęcie zagrywki sędziowie zwracali dużą uwagę, w tej chwili na pierwszy kontakt w ogóle nie podlega ocenie. Są inne niuanse, które zupełnie zmieniły charakter tej dyscypliny.

Równolegle z sukcesami międzynarodowymi zdobywał Pan tytuły i medale dla AZS-u Olsztyn. Siatkówka w Kortowie nie może w ostatnich latach pochwalić się osiągnięciami na tamta miarę.

– Nasze sukcesy związane były przede wszystkim ze stabilnością składu. Trudno było wejść do szóstki AZS-u. Zawodnicy rozumieli się doskonale, ci, którzy trafiali do zespołu prezentowali wysoka klasę. Ale wówczas sport funkcjonował na innych zasadach. Mimo tych zmian uważam, że Olsztyn stać na więcej. Myślę, że przyczyną słabszych wyników są zbyt radykalne zmiany. Nie zbuduje się zespołu w ciągu kilku tygodni przygotowań. Siatkówka to zbyt skomplikowana gra. Ta przypadłość dotyczy nie tylko akademików. Resovia, nasz dawny rywal w wyścigu do mistrzostwa ,mimo ogromnego budżetu, też nie może sobie poradzić. Trzeba znaleźć sposób, przede wszystkim czas by zbudować coś trwałego. I tego mieszkańcom Olsztyna, także sobie, życzę.

PS: Jak widać współpraca Ośrodka Sportu Rekreacji i dyrekcji V LO nie ogranicza się tylko do udostępnienia pomieszczeń lecz także działalności merytorycznej promującej olsztyński sport i jego wybitne postaci.

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Olsztyn Siatkówka sport seniorski

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x
()
x