Olsztyński Klub Smoka – Misjonarze z Krzywego

Znając sport wyłącznie z telewizji, czy pierwszych stron gazet można nabrać przekonania, że zmienił on swoje oblicze. Coraz mniejszą rolę odgrywa czysta rywalizacja wynikająca z pasji, a motorem stał się biznes, który jest bronią obosieczną - z jednej strony pomaga ustanawiać rekordy, z drugiej zabija autentyczność i stwarza patologie. Czy tak jest jednak wszędzie? Na szczęście można jeszcze znaleźć ostatnie enklawy szczerej sportowej pasji. Wystarczy oderwać się od telewizyjnych relacji czy pisanych wielkimi literami doniesień prasowych. Okaże się, że istnieje też inny świat, gdzie bez medialnego rozgłosu, za to z prawdziwego zamiłowania, nadal uprawia się sport w starym stylu.

Olsztyński Klub Smoka to istniejąca od 2003 roku sekcja Smoczych Łodzi – dyscypliny stosunkowo młodej, szczególnie w Polsce, która dorobiła się w ostatnich latach pokaźnej rzeszy fanów. Tych jednak, którzy myślą, że za tą egzotycznie brzmiącą nazwą kryje się jedynie grupka zapaleńców bawiących się na wodzie, trzeba wyprowadzić z błędu. Przez niespełna 10 lat swojego istnienia Olsztyniacy udowodnili swoją wartość osiągając sukcesy w krajowych i międzynarodowych rozgrywkach i, jak okazało się w tym roku, najlepszych czasów nie mają bynajmniej za sobą.

Pod koniec lipca, w angielskim Nottingham, nieco w cieniu rozpoczętych właśnie zawodów w Londynie, odbyły się Mistrzostwa Europy Reprezentacji Narodowych Smoczych Łodzi, gdzie Polacy wywalczyli srebrny i dwa brązowe medale. Nas szczególnie cieszą dwa ostatnie, zdobyte w kategoriach Senior Open, bo tam zdecydowaną większość osady stanowiły olsztyńskie „Smoki”.

Sukces w Anglii, razem z czerwcowym zwycięstwem na Mistrzostwach Polski w Ostródzie, są dowodem powrotu do formy, która podupadła nieco w ostatnich latach. Pod koniec ubiegłorocznego sezonu zwołano nadzwyczajne walne zgromadzenie członków, gdzie przedyskutowano sytuację i podjęto kroki w celu przełamania impasu. Nie było to towarzyskie spotkanie, padło kilka ostrych słów i konkretnych propozycji. Trzeba było po prostu pływać szybciej, niezbędny okazał się więc dopływ „świeżej krwi”.

– Ostatnie lata nie były najlepsze, nie udało nam się odnieść większego sukcesu w kraju czy zagranicą – zwierza się Sławomir Błażejczyk, który pełni w sekcji funkcję sternika. – Ale w tym sezonie w klubie miały miejsce zmiany personalne, doszło do nas kilku młodszych, utalentowanych ludzi, a to od razu przełożyło się na wyniki.

– Polskie osady ścigały się w czterech kategoriach. – opowiada o regatach w Nottingham Jerzy Gąska. – Zasada była taka. Załoga składała się w 75 procentach z zawodników tych klubów, które przodowały w danej kategorii. W przypadku Grand Senior (zawodnicy powyżej 50 lat) jesteśmy bezsprzecznie najlepsi w Polsce i mieliśmy prawo obsadzić łódź przede wszystkim naszymi ludźmi. Pozostałych dokoptowaliśmy z Wrocławia, Gdańska, Warszawy i Szczecina. Plusem takiego systemu jest to, że większość załogi już jest ze sobą zgrana i duża część pracy jest zrobiona. Resztę można doszlifować bezpośrednio przed mistrzostwami. Tak było właśnie w Nottingham.

Pomimo niewątpliwego sukcesu, polskim uczestnikom regat na Wyspach Brytyjskich nie udało się uniknąć przykrych doświadczeń. – Najpierw zaskoczyła nas niezapowiedziana przez Brytyjczyków zmiana przepisów podczas eliminacji, a gdy mimo wszystko udało nam się wywalczyć miejsce na podium, okazało się, że organizatorzy nie mieli polskiej flagi. Nie tylko my padliśmy ofiarą zaniedbań: czeska reprezentacja podczas dekoracji musiała sama wyśpiewać hymn narodowy.

Porównując krajowe i międzynarodowe sukcesy Olsztyńskich „Smoków” ze spartańskimi wręcz warunkami, w jakich trenują na co dzień, trudno nie okazywać podziwu. Mały budynek gospodarczy przy brzegu i garaż ze sprzętem to wszystko co mają. A początki były jeszcze skromniejsze.

– Sekcję założyło kilkunastu entuzjastów, byłych kajakarzy i kanadyjkarzy, którzy za własne pieniądze kupili pierwszą łódź. – wspomina pan Błażejczyk. – Dziś klub posiada cztery pełnowymiarowe jednostki, a trenuje w nim już ponad 80 osób, nie tylko weteranów sportów wodnych, ale ludzi w różnym wieku, także młodzież.

Pomimo tak wielu sukcesów, „Smoki” cały czas borykają się z problemami finansowymi. Tu nikt nie wymaga stypendiów dla zawodników, ale udział w imprezach najwyższej rangi, promocja tej dyscypliny – kosztują i tu przydałoby się wparcie.

– U nas III-ligowy piłkarz zarabia dużo więcej niż mistrzowie świata czy mistrzowie olimpijscy w co niektórych dyscyplinach. – żali się pan Zbigniew Szczepański, członek klubu i reprezentant Polski w minionych zawodach w Anglii. – Tu są chłopaki, którzy startują na poziomie Mistrzostw Polski i ocierają się o medale, a czasem trzeba ich wspomagać, bo nie mają na paliwo albo na kanapki. Przecież to jest śmieszne…

Zapytani o przyszłość tej niezwykłej dyscypliny „Smoki” podkreślają wielką odpowiedzialność, jaka ciąży na międzynarodowych organizacjach w kwestii rozwoju Smoczych Łodzi.

– Na najwyższym szczeblu toczy się wewnętrzna walka o wpływy pomiędzy ICF (International Conoe Federation) a IDBF (International Dragon Boat Federaion). – tłumaczy pan Gąska. Nie brakuje złośliwości. Często imprezy organizowane przez konkurujące ze sobą federacje rozgrywane są w tym samym czasie.

– Zaczyna zwyciężać biurokracja. Każdy próbuje coś na tym ukręcić. Na tym dziś polega cały sport. – ponuro dodaje pan Szczepański.

Olsztyński Klub Smoka konsekwentnie idzie swoją drogą .Weterani mają za sobą wiele doświadczeń, uodpornili się na przeciwności. Udowodnili, ile można osiągnąć bez wielkich pieniędzy, a tylko dzięki determinacji i miłości do sportu. Osiągnęli sukces, ale nie spoczywają na laurach. Przed nimi kolejne wyzwania – organizacja dwóch dużych imprez: Festiwalu Smoczych Łodzi, podczas których, prócz zawodowców, w łodziach zasiądą również amatorzy oraz Długodystansowych Mistrzostw Polski, wszystko to jeszcze w tym sezonie.

Jeśli chcesz zobaczyć sport uprawiany z zamiłowania, nieskalany polityką i biurokracją, odwiedź przystań nad Jeziorem Krzywym. Tam trenują olsztyńskie „Smoki” – wodniacy z krwi i kości, którzy nie tylko realizują swoje pasje, ale niczym misjonarze wszczepiają młodzieży najlepsze wartości.

{AdmirorGallery}12.08.10-smocze{/AdmirorGallery}

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x
()
x