Trener Marcin Zmiarowski o fantastycznej przygodzie z reprezentacja U-19 – Łzy wzruszenia gdy biedacy ogrywają krezusów

W dniach 8-12 maja reprezentacja Polski juniorów U – 19 brała udział w Mistrzostwach Świata Juniorów Dywizji B, które odbywały się w Hamburgu (Niemcy). Biało-czerwoni odnieśli niebywały sukces. W bardzo mocnej konkurencji odnieśli komplet zwycięstw, co jest równoznaczne z awansem do elity unihokeja. Jednym z trenerów reprezentacji był Marcin Zmiarowski, na co dzień związany z Noletem Żabi Róg. Podzielił się z nami wrażeniami z turnieju, ale nie tylko…

 

Po 8 latach wracamy do najlepszej ósemki na świecie czyli dywizji A. Było naprawdę bardzo ciężko ponieważ jak każdy człowiek znający się na sporcie wie że „lepiej się utrzymać w najwyższej klasie rozgrywkowej niż do niej awansować z niższej ligi”. Mistrzostwa rozgrywane były w Niemczech (Hamburgu) i to właśnie Niemcy oraz Estonia, a nawet Węgry uważani byli za faworytów.

Zaczęliśmy rywalizację grupową od meczu z Węgrami i to chyba najgorzej jak to tylko możliwe. Chłopaki wyszli strasznie spięci i grali jak sparaliżowani. Widać że ciężar odpowiedzialności, atmosfera Mistrzostw przygniotła ich ogromnie. I tu wyszła jedna z moich ulubionych zasad sportowych która głosi ;”Żeby wygrać z przeciwnikiem, trzeba najpierw wygrać z samym sobą” Po pierwszej tercji schodziliśmy do szatni z wynikiem 1-5 w plecy!. Oj działo się w szatni. Dużo psychologii, muzyka, motywacja. Podnieść się z takiego wyniku i odrobić straty 4 bramek to naprawdę duża sztuka. Ale udało się. Siła spokoju, duża rotacja w piątkach aby poukładać komu idzie granie i z kim, dała efekt. Małymi krokami odrobiliśmy straty i wygraliśmy cały mecz 9-8. Mówi się w żargonie trenerskim że w turnieju zawsze gra się jeden mecz słabo. I tak było z Węgrami.

Później było już z górki. Wzrosły morale. Atmosfera zaczęła nabierać kolorytu, a relacje pomiędzy zawodnikami z różnych klubów weszły na odpowiedni tor.

Drugie spotkanie w grupie rozegraliśmy z Australią. Szybko strzelone bramki ustawiły mecz i można było przećwiczyć różne warianty gry. Każdy wszedł na boisko i to dało efekt naprawdę piorunujący. Bo widać było prawdziwy „TEAM”

Trzeci mecz z Japonią był jednostronny co nie znaczy że Azjaci grali bardzo słabo. Wygrali z Australią (w pierwszym dniu mistrzostw 9-6 a w drugim swoim spotkaniu z Węgrami do połowy spotkania utrzymywał się wynik 2-2 ) więc obawy były spore, bo nie chcieliśmy trafić na Niemców w półfinale. Zagraliśmy spotkanie z takich „gdzie wszystko wychodzi” Nawet grając w osłabieniu dwóch zawodników 3 – 5 strzeliliśmy dwie bramki. Momentami przecierałem oczy z wrażenia że tak potrafimy grać.!!!

Mecz półfinałowy z Estonią był rewanżem za mecz sprzed 4 lat gdzie na MŚ w Finlandii (Turku) Estonia pokonała reprezentację Polski w Finale dywizji B i to oni cieszyli się z awansu a my z goryczą porażki schodziliśmy z boiska pokonani.

„Co komuś uczynisz do Ciebie wróci” – to słowa zaczynające odprawę przed meczem. Chłopaki wzięli rewanż za kolegów i wygraliśmy 9 – 5!!!. Piękny mecz w którym cały czas mieliśmy pod kontrolą wynik spotkania.

Mecz finałowy to ogromna wojna nerwów. Od samego rana czuło się atmosferę napięcia i zdenerwowania. Ciężko się gra w „jaskini lwa”. Drużyna gospodarzy miała siódmego zawodnika na boisku (ok. 400 dopingujących kibiców) i wszystkie swoje mecze rozgrywali na boisku głównym.

Zaczęliśmy bardzo odważnie i szybko strzeliliśmy 2 bramki. Następnie Niemcy nasz doszli i zrobiło się 2-2. do końca trzeciej tercji wynik się utrzymał, chociaż sytuacji do zdobycia bramek nie brakowało i to zarówno po jednej jak i drugiej stronie. „Dogrywka i bramka śmierci” to regulamin rozgrywek na MŚ. I tak właśnie się stało. Przed rozpoczęciem dogrywki chcieliśmy grać bardzo ostrożnie aby nie stracić bramki, jednak przed rozpoczęciem spojrzeliśmy na siebie z trenerem Robertem Deską i zmieniliśmy zdanie. Do chwili obecnej dźwięczą mi słowa: „Kto nie ryzykuje ten nie ma!, najlepszą obroną jest atak! Gramy na całym!!! I to był strzał w dziesiątkę. Niemcy nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. Mieli problem z wyprowadzeniem piłeczki. Uzyskaliśmy przewagę, po której sędzia podyktował trzy stałe fragmenty gry. Po ostatnim Bartłomiej Kaim strzelił przepiękną bramkę w okienko bramkarza przeciwnika i zakończył spotkanie. Na hali zapadła cisza, a po minucie nastąpił szał radości naszych zawodników i sztabu szkoleniowego którzy wraz z polskimi kibicami zaczęli świętować zwycięstwo.

Dyscyplina, porządek oraz odpowiednia regeneracja sił po ciężkich meczach stały się kluczem do sukcesu. Każdy w tej ekipie znał swoje miejsce i zasady w niej panujące. Nikt nie znalazł się tam przypadkowo. Każdy dał z siebie wszystko i udowodnił to swoją postawą w mistrzostwach.

Ogromnie się cieszę że mogłem pracować dla tak świetnych chłopaków. To naprawdę wielka frajda. Prawdziwi młodzi ludzie którzy udowodnili że jak się naprawdę coś kocha, wierzy i ma nadzieję to można dokonać rzeczy niemożliwych.

Gdybym przed mistrzostwami głośno powiedział że jedziemy po złoto to wielu ludzi w Polsce że środowiska unihokejowego uznałoby mnie za wariata. I myślę że mieli by trochę racji. Przy realiach polskiego unihokeja i w ogóle podejścia państwa do sportu młodzieżowego w naszym kraju uzyskanie tak wielkiego wyniku sportowego graniczy z cudem. To prawda że z roku na rok jest coraz gorzej, a perspektywy na lepszą przyszłość przysłaniają ogromne chmury deszczowe jakie przyciągnęła nad areny sportowe nasza Pani Minister Sportu. Więc tym bardziej cieszy zwycięstwo w tak prestiżowej imprezie międzynarodowej.

Unihokej to dyscyplina jeszcze nie olimpijska ale to nie znaczy że nie ma wśród niej rzeszy ludzi którzy poprzez sportową rywalizację kształtują swoją osobowość, charakter oraz codzienne życie.

Ogromnie dziękuję wszystkim zawodnikom (tym którzy nie pojechali również) za poświęcony czas, wysiłek i włożone pieniądze w okres przygotowawczy, kibicom za doping i polską flagę która przykryła niemieckie trybuny.

Nie zapomnę tych chwil do końca życia za co jestem ogromnie wdzięczny Bogu że mogłem tam być, bo nie każdy ma taką szansę.

{AdmirorGallery}zniary15{/AdmirorGallery}

Mistrzostwa świata w statystyce

Rozegrane mecze: 5

Wygrane mecze: 5

Strzelone bramki: 57

Stracone bramki: 17

Różnica bramek: 40

Wyniki drużyny:

POLSKA – Węgry 9:8 (1:5, 3:0, 5:3)

Australia – POLSKA 0:13 (0:7, 0:2, 0:4)

Japonia – POLSKA 2:23 (0:5, 1:5, 1:13)

POLSKA – Węgry 9:5 (2:1, 5:2, 2:2)

Niemcy – POLSKA 2:3 (1:2, 1:0, 0:0) (O:1) dogr.

Kolejność w MŚ Dywizji B miejsca 9-16)

9.Polska

10.Niemcy

11. Estonia

12.Węgry

13.Kanada

14.Japonia

15.Słowenia

16.Australia

Statystyki indywidualne:

Adrian Rudnik – 5 (bramki) + 11 (asyst) = 16 (punktacja kanadyjska)

Patryk Wronka – 6 + 9 = 15

Maciej Sieńko – 9 + 5 = 14

Michał Sieńko – 8 + 3 = 11

Adam Fliegner – 7 + 1 = 8

Bartłomiej Kaim – 3 + 5 = 8

Dawid Khunke – 3 + 3 = 6

Adrian Jagodziński – 4 + 1 = 5

Damian Tomczuk – 4 + 0 = 4

Jacek Ksiąg – 3 + 1 = 4

Rafał Deska – 1 + 2 = 3

Dawid Skura – 1 + 2 = 3

Rafał Fliegner – 1 + 1 = 2

Mateusz Turwoń – 1 + 1 = 2

Tomasz Penkowski – 0 + 2 = 0

Mateusz Szupiński – 1 + 0 = 1

Emil Filipowicz – 0 + 1 = 1

Mariusz Borowczak – 0 + 1 = 1 —- Bramkarz

Damian Krugiołka – 0 + 1 = 1

Bartłomiej Wójcik – 0 + 0 = 0 —- Bramkarz

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x