Jak pokonać „drwali”? – pyta Piotr Kula – Siłownia nieodzowna…

Dziesiąte miejsce finnisty Piotra Kuli z mocnych regatach o Puchar Księżniczki Zofii na Majorce oceniliśmy bardzo wysoko i zdania nie zmieniamy. Zawodnik BTŻ Biskupiec w ubiegłym roku został olimpijczykiem i była to duża nobilitacja, ale pamiętając poprzednie zawirowania na ten sezon czekaliśmy ze szczególnym zainteresowaniem. Chodzi o potwierdzenie miejsca w elicie i to się na razie udaje, choć Piotr warunkami fizycznymi odstaje od herosów Finna. Jak pokonać „drwali”.? Na to pytanie stara się odpowiedzieć sam zainteresowany.

 

– Zająłem dziesiąte miejsce w Regatach o Puchar Księżniczki Zofii na Majorce – pisze na swojej stronie internetowej Piotr Kula. Regaty Pucharu Świata nie bywają łatwe i tak też było tym razem. Nie tylko wymagający przeciwnicy, ale i warunki wietrzne dawały się we znaki. W każdym wyścigu wiało na tyle dużo, że kursy z wiatrem pływaliśmy z free pumpingiem. Przypomina to ergometr wioślarski tyle że częściowo na stojąco. Piekące nogi, kłucie w plecach, zbolałe ręce… i tak przez tydzień. To naturalnie preferowało „drwali”, jak nazywa niemal dwumetrowych facetów po prawie sto kilogramów wagi, nasz trener Andrzej Piasecki. Dawniej wykorzystywano takich do ciągnięcia machin oblężniczych, jak konie już nie dawały rady! Właśnie w takim towarzystwie znalazłem się w finałowej dziesiątce regat. W ostatnich czasach lepiej czułem się w słabszych wiatrach, więc tym bardziej cieszę się ze swojego rezultatu.

Międzynarodowa Federacja Żeglarska na tych regatach testowała nowy format rozgrywania wyścigów. O zmienionym systemie punktacji wspominałem ostatnio. Mieliśmy mieć też krótsze wyścigi. To dobry pomysł bo i tak po około pół godziny ścigania, kolejność w wyścigu jest raczej ustalona. Niewiele się później zmienia, najczęściej pozostają rozgrywki jeden na jednego z najbliższym sąsiadem. Tyle że pierwszego dnia o tym założeniu Komisja jeszcze pamiętała i wyścigi trwały około 47 minut. Ale już w następnych dniach były coraz dłuższe i praktycznie wróciły do godziny z lekkim okładem, podobnie jak w ubiegłych latach. Jednak tendencja do krótszych wyścigów pewnie pozostanie, a to zmieni udział poszczególnych elementów w końcowym wyniku. Za słaby start zapłaci się więcej, bo może nie być po prostu czasu na nadrobienie i przebicie się do czołówki. Pompując z wiatrem już mniej ważne będzie rozłożenie sił i zamęczenie przeciwnika, a ważniejsze żeby utrzymać maksymalną moc na całym pełnym. Czyli potrzeba jeszcze więcej siły, bo drwale będą mieli coraz więcej do powiedzenia. Dlatego właśnie w najbliższym czasie przejdziemy z treningów wytrzymałościowych, jakich ostatnio mieliśmy najwięcej, w kierunku większych mocy. Będzie więcej siłowni, a na rowerze i wodzie wyższe poziomy intensywności. Wczoraj przetransportowaliśmy z trenerem sprzęt nad Jezioro Garda w Alpach, gdzie za tydzień zaczynamy kolejne zgrupowanie. Dziś wieczorem lecimy na kilka dni do Polski. Rano zdążyliśmy jeszcze podjechać rowerami pod jedną z okolicznych gór … zanosi się na niezły wycisk gdy wrócimy!

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x