Sara Piasecka o Singapurze i nie tylko – Jaki będzie następny rozdział?

Przed rokiem Sara Piasecka marzyła o medalu w Młodzieżowych Igrzyskach w Singapurze. Temu startowi podporządkowała wszystkie sportowe plany. Zdecydowała się pływać w mało popularnej w Europie klasie Byte II i sumiennie realizowała program przygotowań. Ważnym etapem celowości włożonego wysiłku było zdobycie mistrzostwa kontynentu. To dla sportowca ważne, gdy praca przynosi efekty. Ale rok olimpijski nie był już tak pomyślny.

Przyplątała się bolesna kontuzja i okres między startami wypełniony był leczeniem i rehabilitacją. Musiało to przynieść konsekwencje sportowe. U progu sezonu w mistrzostwach świata w klasie Byte II traktowanych jako kwalifikacja olimpijska mrągowianka była daleko i nie zdołała wywalczyć wymaganego minimum. Na szczęście otrzymała od organizatorów Igrzysk dziką kartę i mogła cały czas mieć nadzieję na start w Singapurze. Pod warunkiem, że dopisze zdrowie. To dzięki rehabilitacji się poprawiało, na tyle, że występ w Mistrzostwach Europy juniorek w Laserze 4.7 zakończył się zdobyciem złotego medalu. Ale stawka w dalekiej Azji była nieporównywalnie mocniejsza. Sara w Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich zajęła 12 miejsce.

Oczywiście, że chciałam wypaść lepiej i nawet w tych trudnych okolicznościach było mnie na to stać – twierdzi po powrocie z Igrzysk Sara Piasecka. Ale nie były to szczęśliwe regaty. Zaczęło się od bardzo pechowej dyskwalifikacji, która wprowadziła nerwowość. Warunki do żeglowania okazały się dla mnie trudne, potrzebowałam konsultacji, wsparcia szkoleniowego i mentalnego. Rywalki przebywały w Singapurze z całą świtą, a ja pozostawiona sama sobie nie potrafiłam sobie poradzić. Wracając z wyścigu odczuwałam potrzebę rozmowy, a tu nawet nie miał kto mi wody podać.

– Czy rywalki były mocniejsze niż się spodziewałaś?

– Można było oczekiwać ich postępów. W Mistrzostwach Europy po doskonale przepracowanym okresie przygotowawczym czułam się świetnie, wyprzedzałam je w każdych warunkach. Ale minęło wiele miesięcy, podczas których one ciężko pracowały i często startowały, a ja więcej czasu spędzałam na rehabilitacji niż na wodzie. Układ sił się zmienił i takie były efekty w Singapurze.

– Co dalej? Czy klasa Byte idzie w odstawkę?

– Może nie tak radykalnie, ale trudno z nią wiązać plany na przyszłość. W Polsce nie organizuje się regat w tej klasie, poza tym wątpię czy znajdzie się w najbliższych latach w programie tradycyjnych Igrzysk Olimpijskich, a z nimi wiążę swoje sportowe plany. Powiem uczciwie, że nie podjęłam jeszcze decyzji. Mógłby być Laser Radial, moje warunki fizyczne stawiają mnie na straconej pozycji. Może jakaś dwuosobowa łódka. Dużo zależeć będzie od decyzji które klasy wejdą w przyszłości w cykl olimpijski. Trzeba się będzie dopasować. Nie wykluczam natomiast startów w imprezach mistrzowskich w klasie Byte, Laser. Można przecież zdobyć trochę medali.
A najbliższe plany to udział w krajowych regatach na Laserze i dalej intensywna rehabilitacja by dojść do pełni zdrowia i móc pracować pełną parą.

!!!

Chcesz wesprzeć portal WAMA-SPORT?

Jeśli chcesz pomóc nam w prowadzeniu portalu, zachęcamy do wsparcia nas na Patronite! Już 3zł miesięcznie jest dla nas znaczącą kwotą!

To zajmie tylko chwilę! Transakcji możesz dokonać przez przelew bankowy, BLIK lub PayPal!

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Wspierają nas

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

0
Chcielibyśmy poznać Twoją opinię! Skomentuj artykuł!x
()
x